wtorek, 29 stycznia 2013

Miłość Twojego życia - ciąg dalszy




Z domu wyniosłam wzorzec pracoholizmu i połączonego z nim napięcia. Mając nieco ponad dwadzieścia lat i drugi niesatysfakcjonujący związek na karku, odkryłam, że nie lubię siebie samej. Jak więc ktoś inny miałby naprawdę mnie polubić? Ludzie traktują nas na tyle dobrze, na ile my traktujemy dobrze samych siebie.

Rozpoczęłam więc program wprowadzania zmian. Robiłam wszytko, co opisałam we wcześniejszym  
poście.

Znajdowanie dla siebie czasu sprawiało mi najwięcej kłopotów. Zawsze ważniejsza była praca i mój partner. Czasami nie miałam nawet kiedy pomalować sobie paznokci!:) Czułam się fatalnie i wciąż odnosiłam wrażenie, że zaniedbuję albo pracę albo drugą osobę. W rzeczywistości zaniedbywałam jednak samą siebie. Tylko pomyśl, chciałbyś być z kimś, kto Cię zaniedbuje? Nie. Więc nie czyń tego sam sobie.

Dziś jestem mądrzejsza, a mój ukochany wie, że gdy mówię: "potrzebuję czasu dla siebie", nie jest to wymówka i najbliższe dwie, pięć, czy siedem godzin spędzę na drobnych przyjemnościach z kimś, kto jest mi najbliższy na świecie - z Martą:)

Paznokcie mam więc regularnie pomalowane (bo bardzo to lubię:)), ćwiczę, czytam, spaceruję lub kupuję sobie coś pięknego:) A wszystko najlepsze, co potrafię dać sobie, swobodnie mogę dawać innym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać