sobota, 26 stycznia 2013

Niedzielna historia, czyli: Sama sobie rzepkę skrobię


Im bardziej jestem świadoma, tym wyraźniej widzę, jak działa Prawo przyciągania. W moim życiu zdarzyło się mnóstwo wspaniałych rzeczy i wiem na pewno, że sama je do siebie przyciągnęłam. Ale przyciągałam też niezbyt przyjemne wydarzenia... Część z nich - tych dobrych i tych mniej wesołych - opiszę ku pokrzepieniu serc i ku przestrodze.

Ta sytuacja miała miejsce na początku roku. Pozwoliłam, by kilka dupereli skutecznie zepsuło mi nastrój. To były pierdoły, nawet nie pamiętam już, o co dokładnie chodziło (to tylko dowód na to, że totalnie nieistotne kwestie są w stanie nas zdołować, jeżeli oczywiście im na to pozwolimy). Ale do rzeczy. Położyłam się spać zeźlona i podminowana. Spałam oczywiście fatalnie, budziłam się co godzinę, aż w końcu o szóstej rano stwierdziłam, że mimo niedzieli, wstaję. Powlokłam się do łazienki i gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi, poczułam okrutny smród. Wdepnęłam w gówno!

Ok, ok, powstrzymajcie śmiech i pytania: "jak można ot tak wdepnąć w gówno z rana, we własnym mieszkaniu?":) Otóż mam kotkę (kochany futrzak), której zdarza się (sporadycznie, ale jednak), wyrzucić to i owo na podłogę, gdy zasypuje swoje "dzieło" w kuwecie.
Ale nie o kota tu chodzi, bo to tylko kot i niczemu nie jest winien - działa najlepiej jak na kota potrafi. Gdy już stałam w tym gównie pomyślałam: "no tak, nic innego nie mogło mnie spotkać. Ta sytuacja jest idealnym zobrazowaniem mojego ostatniego nastroju". I wiedziałam już, że albo natychmiast popracuję nad swoim nastawieniem do rozpoczynającego się dnia, albo w niejedno "gówno" jeszcze dziś wdepnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać