piątek, 1 lutego 2013

Podsumowanie stycznia


Minął miesiąc, więc czas na podsumowanie. I choć posty na blogu nie ukazują się od pierwszego stycznia, to już wtedy praca nad nimi trwała - robiłam notatki i zaczynałam praktykować to i owo:)

No więc, co takiego robię?

Przede wszystkim, zaraz po nowym roku powstała lista celów, które chcę osiągnąć w 2013. Część z nich została rozpisana na miesiące. Co więcej - wszystkie cele na styczeń osiągnięte!:)

Zanim wstanę z łóżka, nastrajam się pozytywnie. Choć raz zdarzyło mi się poważnie zaspać i pierwsze, co wtedy pomyślałam, a nawet powiedziałam głośno, było: "O, k***a!":) Ale dzień i tak miałam bardzo udany:)

Dbam o to, by mieć dobry nastrój - i mam go niemal cały czas. Nie złoszczę się, nie łapię zamuł, śmieję się zdecydowanie więcej.

Stosuję metodę "i co z tego?". Pierdoły już mi nie straszne:)

No i oczywiście pamiętam o tym, by być dla siebie miłą.

Co z tego mam?

Jestem bardziej pogodna i zdecydowanie mniej zmęczona, niż miesiąc temu. Osiągnęłam to, co chciałam osiągnąć. Czuję się bardzo dobrze w swojej skórze.

Jest jeszcze coś - to chyba skutek uboczny powyższych działań, bo totalnie tego nie zamierzałam. Ćwiczę. Codziennie ćwiczę co najmniej godzinę. Ok, dawniej też ćwiczyłam, ale raczej sporadycznie, a mój zapał szybko się kończył. Teraz jest inaczej. Naprawdę uwielbiam czas spędzony na steperze. Często nie mogę się tego doczekać w ciągu dnia. Już dawno nie było u mnie takiej systematyczności w tej kwestii.
Myślę, że mój organizm przyzwyczaił się do tego, czy czuć się dobrze i chce jeszcze więcej tego dobrze, a ponieważ po steperze jest mi dobrze, to dla organizmu bardzo dobrze:)

To by było na tyle. Teraz zadania na luty...:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać