wtorek, 5 marca 2013

Historia Anki


Anka została wychowana na obowiązkową i odpowiedzialną kobietę. Idealnie wpasowała się w bezpieczny i powszechny schemat młodej niezależnej trzydziestolatki.

Przed swoimi okrągłymi urodzinami zaczęły ją jednak nękać wątpliwości. Uspokajała się myśląc, że każda kobieta, która musi zacząć mówić, że ma "dzieści" lat przechodzi przez to samo.

Znam Ankę od dawna i choć nigdy je tego nie powiedziałam, tym razem postanowiłam interweniować.

- To jakie masz plany na najbliższą przyszłość? - półżartem zapytałam na początek.
Ania westchnęła.
- No cóż, powinnam w końcu kupić mieszkanie. Ale najpierw powinnam chyba zamknąć sprawę zmiany pracy. No i przydałoby się w końcu znaleźć męża, bo potem to już trudniej o dziecko - uśmiechnęła się, ale dość nienaturalnie, jakby ktoś wcisnął je to ostanie zdanie w usta.
Ja nawet wiem, kto to - to jej matka, to ona wciąż to powtarzała, dokładnie te słowa.
- Ok., a czego tak naprawdę chcesz? - odezwałam się znowu.

Anka spojrzała na mnie trochę przestraszona i trochę z wyrzutem, jakby miała mi za złe, że o to pytam. Długo milczała, spuściła wzrok, wypiła łyk, potem drugi kawy.

- Aniu, ty zawsze w życiu robiłaś tylko to, co "powinnaś" - powiedziałam cicho.

Anka się rozpłakała.

Od dziecka była idealna - zwłaszcza dla swojej matki, która (może nawet nieświadomie) zamknęła tego człowieka w słowie "powinnaś". Ania powinna być dobrą uczennicą, więc była, choć w podstawówce odkupiła to godzinami spędzonymi na korepetycjach. Jako córka księgowej powinna być dobra z matmy, więc uczyła się jej bardzo dużo. W końcu spełniła marzenie mamy i, jako że matma szła jej najlepiej spośród wszystkich przedmiotów, poszła na ekonomię, bo przecież skoro jest taka dobra z matmy, to powinna dalej rozwijać się w tej dziedzinie.

Kierowana kolejnymi "powinnościami" skończyła studia z wyróżnieniem, a skoro tak dobrze jej na nich szło, to powinna piąć się po szczeblach kariery w jakiejś szanowanej formie. Oczywiście tak się właśnie stało, a skoro tak, powinna pomyśleć o stabilizacji, mężu i dziecku, bo potem to już trudniej...

Ale zdradzę Wam coś: Anka chyba nigdy nie lubiła matmy. W dzieciństwie marzyła, by zostać piosenkarką. W liceum, w tajemnicy przed matką brała lekcje śpiewu, ale przestała, gdy musiała się uczyć d matury. Poznałam Anię, kiedy była na studiach. Wspominała czasem o swoich marzeniach, ale nigdy nie chciała dla mnie zaśpiewać. Udało mi się ją nakłonić dopiero, gdy popiłyśmy zdrowo na jakimś karaoke. Ona ma niesamowity głos!

Anka nienawidzi pracy za biurkiem. Nosi ją. Kiedy rozmawia przez telefon, chodzi po pokoju; robi wszystko, by jak najwięcej się ruszać. Wiem, że marzy o podróżach i ani razu nie wspomniała, że naprawdę chciałaby wyjść za mąż, czy mieć dzieci. Kiedyś zdradziła, że w głowie jej sex z Latynosem, a potem może z rodowitym Indianinem. Powiedziałabym, że jest typem rozbójnika, a nie przykładnej żony:)
Matka Anki zawsze powtarzała, że ktoś taki jak ona powinien zarabiać dużo pieniędzy, więc Ania je zarabiała, ale ostatnio przyznała, że to wcale nie daje jej szczęścia, a raczej poczucie beznadziei. Co to się dziwić - forsy ma w brut i zero czasu, by ją wydawać, albo pojechać na porządne wakacje.

c.d.n.


 pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywnie; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać