niedziela, 21 lipca 2013

Historia pewnego kapelusza


Szykowałam dla Was inny post, ale gdy w piątek wydarzyło się TO, wiedziałam, że muszę TO jak najszybciej opisać.


Wpis ten dedykuję Kasi, która stała się jasną cząstką oszałamiająco działającego wszechświata.


Kasię poznałam jakiś czas temu - nie osobiście w prawdzie, ale korespondencyjnie:) Trafiła na mojego bloga i wysłała mi maila. Od tamtej pory korespondujemy ze sobą.

Pewnego razu Kasia napisała, że znalazła coś, co bardzo chciałaby mi podarować. Możecie się domyślać, że nie wiedziałam, jak się zachować w takiej sytuacji. W sumie to obca osoba, która chcę mi coś dać:) Stwierdziłam jednak, że moje reakcje świadczą tylko i wyłącznie o mnie, a nie o jej intencjach. Ja też przecież czasem tak robię, że chcę coś komuś dać, ot tak, bo mogę:)

Kasia nalegała, więc podałam jej adres do wysyłki (mieszkamy w dwóch różnych miejscach w Polsce) i, zajęta innymi rzeczami, zupełnie zapomniałam o całej sprawie.

Wczoraj listonosz przyniósł mi paczkę. Była duża. Zamawiam zazwyczaj kawałek tkaniny na sukienkę lub koraliki do wyrobu biżuterii, więc zdziwiłam się mocno. Co to za pudełko?...

Spojrzałam na adresata i momentalnie przypomniała mi się nasza korespondencja. Otworzyłam i moim oczom ukazał się przepiękny kapelusz. I musicie wiedzieć, że jest to niezwykły, ABSOLUTNIE niezwykły kapelusz. Dlaczego?

Po pierwsze: uwielbiam kapelusze. Jestem właścicielką sporego ich zbioru, który regularnie noszę. Nie mam jednak pojęcia, skąd Kasia mogła to wiedzieć. Nigdy o tym nie wspominałam. Jak to się stało, że wybrała akurat kapelusz?!

Po drugie: od kilku tygodni szukałam DOKŁADNIE takiego modelu kapelusza. Nie podobnego, ale DOKŁADNIE takiego Z tym, że ten od Kasi jest piękniejszy; przerósł moje najśmielsze kapeluszowe oczekiwania! Jest prześliczny! Jak to się stało, że wybrała akurat TEN kapelusz?

Po trzecie: za dwa tygodnie wyjeżdżam na urlop, podjęłam więc decyzję o sumiennym oszczędzaniu do tego czasu. Było więc jasne, że nie kupię sobie nowego kapelusza. Jak to się stało, że Kasia podarowała mi go akurat w takim momencie?!

Jestem oszołomiona! Wiem, że w życiu nie ma przypadków, wiem, że działa Prawo przyciągania - pamiętam o tym codziennie, ale takie sytuacje są dla mnie niczym objawienie. Patrzę na ten kapelusz jak na jakiś cud, jak na znak:) Bo to jest kapelusz, jest piękniejszy niż mogłabym to sobie wyobrazić, jest idealny dla mnie i dotarł do mnie akurat w takim momencie!...

Tak działa Wszechświat: gdy mamy jasną intencję i nastawienie do niej adekwatne, gdy umiemy odpuścić, zaskakuje nas rezultatem lepszym niż oczekiwania i robi to w najszybszy i najbardziej harmonijny z nami sposób.

Kasiu, DZIĘKUJĘ!!!

(źródło zdjęcia: nieznane)

2 komentarze:

  1. Super historia, daje nadzieję! Ale możesz wyjaśnić, co dokładnie znaczy "gdy umiemy odpuścić"? Czy chodzi o to, by zapomnieć na chwilę o swoim życzeniu i zająć się innymi sprawami?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak! Tylko pomyśl: prosisz swojego ukochanego, by kupił kilo ziemniaków. Czy jeżeli co chwilę do niego dzwonisz i upewniasz się, że pamięta, i że na pewno to zrobi, to jest to przejaw zaufania do swojego mężczyzny, czy nie? Kobieta, która wierzy, że jej partner kupi ziemniaki, wypowie prośbę i zajmie się swoimi sprawami:) To jest tzw. "odpuszczenie sobie".

    OdpowiedzUsuń

Może Ci się spodobać