wtorek, 20 sierpnia 2013

Historia Gochy


Gocha jest niespełnioną malarką. Szybko stała się mamą i ponad połowę swojego życia poświęciła wychowaniu dzieci i zarabianiu pieniędzy.

Ogólnie rzecz biorąc, żyje jej się dobrze. Dzieciaki są już samodzielne, mąż - od zawsze ten sam - kochający i troskliwy. Między nią i Marcinem wciąż iskrzy; ośmieliłabym się nawet powiedzieć, że co jakiś czas ich miłość rozkwitała na nowo.

Mimo to, w oczach Gochy Marcin ma jedną wielką wadę, której nie pozbył się przez lata - jest zapalonym fanem sportu. Trudno mi powiedzieć, czy to jego wiedza na ten temat jest tak rozległa, czy moja tak wąska, ale rzeczywiście, wie, co w trawie piszczy. Zna reguły całego mnóstwa dyscyplin, śledził rozgrywki, analizuje i potrafił wyciągać błyskotliwe wnioski. I choć wiele czasu poświęca swojej żonie i dzieciom, gdy siada przed telewizorem, by obejrzeć mecz, Gochę zalewa fala rozgoryczenia.

- Ale tak naprawdę to o co ci chodzi? - spytałam ją kiedyś.
- Bo on marnuje czas - wyrzuciła z siebie.
- Ale czyj czas?
- No swój.
- Jesteś pewna, że marnuje swój czas? - dociekałam, wyraźnie podkreślając słowo "marnuje".
Zbiłam ją tym z tropu. Jej ego próbowało jeszcze walczyć, ale w końcu się poddało i przyznała szczerze:
- Nie, nie jestem tego pewna. On to w sumie lubi...
- Jak znam Marcina, to nawet uwielbia - zaśmiałam się. - Myślisz, że masz prawo mieć do niego pretensje, że robi coś, co uwielbia?
- No nie...
- A ty co uwielbiasz, i kto zabrania ci to robić? - nie bez powodu zadałam to pytanie właśnie w ten sposób.
Gocha zamilkła, utkwiła wzrok w bliżej nieokreślonym punkcie i dokładnie coś analizowała.
- O mój Boże! - krzyknęła nagle, a musicie wiedzieć, że Gocha jest głośną osobą, więc jak krzyknie, to mogłaby umarłego na nogi postawić. - Jaka ja jestem głupia! On mi nawet mówił, że dzieciaki już duże, że mogłabym coś teraz porobić, a ja, że nie, bo obowiązki, że to, że siamto... Idiotka ze mnie! Marta, ja sama sobie zabraniałam malować! - chwyciła mnie za ramiona i niemal potrząsnęła, zupełnie, jakby to ona mi coś tłumaczyła, a nie odwrotnie:) - Masz rację, ja tak na prawdę nie na niego byłam zła przez te wszystkie lata, ale na siebie. Ja mu zazdrościłam, że on robi to, co uwielbia!

Gocha jest osobą głośną (to już wiecie) i silną. Nie rozpamiętywała przeszłości. Zamiast tego postanowiła szybko wprowadzić pozytywne zmiany. Ponoć jej szanowny małżonek nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy pewnego dnia siadał do oglądania meczu, a Gocha rozstawiła za jego plecami sztalugę, którą kupiła kilka godzin wcześniej. Jej pierwszy obraz, z którego śmieje się już cała rodzina i wszyscy przyjaciele, przedstawia Marcina oglądającego mecz. Straszny bohomaz, ale Gocha powiedziała, że zostawi go na pamiątkę.

A Ciebie kto powstrzymuje przed robieniem tego, co kochasz?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać