poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Oszczędzaj


Każdy z nas ma budżet, który przeznacza na przyjemności. O ile nie żyjesz w skrajnym ubóstwie, co miesiąc wydajesz pewną kwotę na zaspokajanie swoich emocjonalnych potrzeb. Może do tej pory nie byłeś tego świadom. Jeżeli chcesz, zrób dokładną listę rzeczy, które kupiłeś w ostatnim miesiącu (wliczając każdy drobiazg, nawet gumy do żucia). Zauważysz, że część z tych wydatków jest Ci fizycznie zupełnie zbędna, ale za to działa kojąco na psychikę.

Dla kogoś może to być smakowe latte w modnej kawiarni, bo daje tej osobie poczucie luksusu, dla inne osoby, wyjście do kina czy teatru, a dla kogoś jeszcze nowe spodnie.

Nawet medialna propaganda kryzysu ekonomicznego nie jest w stanie zabić emocjonalnych potrzeb wydawania pieniędzy. Te potrzeby wciąż istnieją i wciąż są przez ludzi zaspokajane. I jeżeli kiedyś mogłeś wydać miesięcznie maksymalnie trzysta złotych na przyjemności, a teraz możesz wydać tylko pięćdziesiąt, to jestem pewna, że wydasz je wszystkie.

O ile nie jesteś zakupoholikiem, to nie ma w tym nic złego. Pieniądze są w końcu tylko środkiem, a nie celem i są w portfelu czy na koncie, tylko, jeżeli istnieje ich przepływ. Prościej mówiąc są właśnie po to, by je wydawać.

Lecz ja dziś będę zachęcać Cię do oszczędzania i to do oszczędzania innego, niż pewnie masz w tej chwili ma myśli. Bynajmniej nie chodzi mi o zakładanie lokat, czy ciułanie "na czarną godzinę". Zapraszam Cię dziś do przyjęcia nowej zakupowej postawy, która brzmi: "oszczędzam na przyjemności".

Postanów sobie, że od teraz odkładasz pieniądze, by móc w przyszłości (dalekiej lub bliskiej) sprawić sobie za nie jakąś przyjemność.
To ćwiczenie ma dwa główne cele:

- po pierwsze: gdy zaczynasz oszczędzać w ten sposób, nie kupujesz rzeczy totalnie zbędnych. Każdy Twój zakup (czegoś, co ma zaspokoić Twoje emocjonalne potrzeby), poprzedzony jest pytaniem: czy tego potrzebuję? Czy NAPRAWDĘ tego potrzebuję? czy muszę to mieć? W 99% przypadków odpowiedź zabrzmi: "nie". Dzięki temu, po powrocie do domu podświadomie zechcesz zaspokoić swoją emocjonalną potrzebę, ale przy pomocy zasobów, które już posiadasz, i które pewnie wystarczą do zaspokojenia tej potrzeby.

- po drugie: po krótkim czasie okazuje się, że zaoszczędziłeś zaskakująco dużą sumę pieniędzy i wtedy następuje prawdziwe "wow! wreszcie mogę spełnić to marzenie, na które wcześniej nie było mnie stać! Wreszcie wyjadę na dodatkowy urlop w styczniu. Wreszcie skoczę ze spadochronem. Wreszcie kupię obraz do gabinetu. Wreszcie..."
Nagle okazuje się, że możesz pozwolić sobie na przyjemności, które wcześniej postrzegałeś jako zarezerwowane dla ludzi o wiele bardziej zamożnych. Okazuje się, że życie, o jakim marzyłeś, jest w zasięgu ręki.

Sama praktykuję to od miesiąca. Dzięki temu lepiej wykorzystuję swoje obecne zasoby materialne, zawsze mam w portfelu pieniądze (więcej niż wcześniej) i wiem, że jeżeli marzy mi się coś ekstra, to w krótkim czasie uzbieram potrzebne na to środki.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać