czwartek, 28 listopada 2013

Prosty podział społeczeństwa


Ludzi możemy podzielić na dwie kategorie (pomijając oczywiście wszelkie inne podziały): na tych, którzy mają problem i chcą go rozwiązać oraz na tych, którzy mają problem i chcą o nim tylko poopowiadać. Zdecydowanie jestem uczulona na tą drugą grupę. I jest to alergia straszliwa.

U jej podstaw leży kilka podstawowych zasad, jakimi kieruję się w życiu:

1. Szanuj czas swój i innych.
2. Zwierzaj się tylko swoim przyjaciołom.
3. Nie zalewaj obcych swoją frustracją i żalem.
4. Znajdź sobie pasję, byś mógł rozmawiać z innymi o czymś pozytywnym.
5. Nie oswajaj się ze swoim problemem, bo to jak oswajanie bezdomnego, głodnego psa - będzie za Tobą łaził.
6. Nie przywiązuj się do swojego problemu, bo nie warto przywiązywać się do rzeczy, które są tylko chwilowe.
7. Pamiętaj, że każdy problem to wyzwanie.
8. Pamiętaj, że każdy problem da się rozwiązać.
9. Pamiętaj, że znajdziesz rozwiązanie tylko wtedy, gdy będziesz chciał je znaleźć.
10. Pamiętaj, by prosić o pomoc tylko tych, którzy mogą Ci coś zaoferować, a nie wszystkich tych, których spotykasz na swojej drodze.
11. Nie dziel się problemem, bo mnożysz wówczas jego siłę. Czemukolwiek dajesz energię, to staje się jeszcze silniejsze.
12. Dbaj o pozytywny stan umysłu i bądź otwarty na rozwiązania.
13.Dziękuj tym, którzy Ci pomogli.
14. Propaguj takie podejście wśród innych.

Uwierz mi, nie jestem hipokrytką. Nie piszę tych słów, tylko dlatego, że przeczytałam je w jakiejś mądrej książce. Ja żyję tak na co dzień. Nie łódź się, że problemy mnie omijają. Mam je, jak każdy, ale szturmuję je powyższymi zasadami.

A na koniec powiem jeszcze, że raptem kilka tygodni temu, zupełnie niespodziewanie dopadła mnie poważna "bolączka". Leżałam w łóżku i ryczałam. "I co ja mam zrobić? Jak sobie z tym poradzić?" Tylko jedno rozwiązanie przychodziło mi do głowy, ale było tak niezgodne z moimi przekonaniami, że po dogłębnej analizie, stwierdziłam, że nie mogę tego wykonać. "Każdy problem ma rozwiązanie. Każdy problem ma rozwiązanie. Niech znajdzie się i tu" powtarzałam sobie jak mantrę.

Jedyne, co w tamtych chwilach mogłam, to zadbać o zrelaksowanie się i poczekać, aż mnie olśni.

Po przebudzeniu rano - czyli mniej niż dwanaście godzin później - gdy do mojej świadomości docierały pierwsze myśli, nagle pojawił się pomysł. I był to właśnie ten pomysł, którego szukałam. Nie ma w nim nim odkrywczego ani rewolucyjnego, ale jest idealny i pojawiał się naprawdę szybko. Tak więc kilkanaście godzin po wystąpieniu poważnych tarapatów, nie miałam już poważnych tarapatów.

To nie żadne "czary mary", to kwestia podejścia i intencji.

Bless.

 (źródło zdjęcia: Zszywka.pl)


pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli
 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Nie musisz kochać swoich rodziców


Na jednym ze szkoleń kursant zapytał Mateusza Grzesiaka, dlaczego ten nie mówi do swojego ojca "tato", lecz zwraca się do niego per "ty", czyli Janek. Mateusz poskąpił szczegółów, ale spokojnie powiedział, że każdy z nas ma swoją rodzinną historię. On i Janek mają swoją własną i, w świetle tej historii, łatwiej mu jest mieć dobrą relację z Jankiem niż z tatą.

Utarło się w naszym społeczeństwie, że musisz kochać swoich rodziców. Jak ich nie kochasz, to jesteś zły. Ale czy to alby na pewno prawda?

Za każdym określeniem, każdą "metką", jaką przypinamy innym ludziom, stoją oczekiwania i emocje z tym związane. "Tata" dla każdego coś znaczy i założę się, że znaczy coś innego niż "mama". "Przyjaciel" albo "kumpel" to też zupełnie inne bajki.

A jaka jest Twoja historia rodzinna? Która z "metek" pozwoliłaby Ci stworzyć najlepszą relację z bliskimi? A może najlepiej, gdy porzucisz metki i zobaczysz swojego ojca czy matkę nie jako "tatę" i "mamę", ale jako Hannę i Krzysztofa, Joannę i Pawła, czy jakkolwiek mają na imię.

Każda relacja z Twoimi rodzicami jest dobra,... jeżeli jest dobra. Nie musisz kochać swojego "taty", ale możesz, na przykład przyjaźnić się z Wojtkiem. Szukaj rozwiązań. Życzę, by szybko Ci się to udało.


 (źródło zdjęcia: Stylowi.pl)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

piątek, 22 listopada 2013

Bruno


Bruno to świetny gość. Młody, pozytywnie nastawiony, pracowity. Wierzy w Prawo Przyciągania, czyta mnóstwo książek o rozwoju osobistym i nawet co nieco z tego praktykuje w przerwach między pracą a snem.

Od dwóch lat Bruno jest szczęśliwym właścicielem trzyosobowej firemki zajmującej się pisaniem sklepów internetowych. Ryzyko rzucenia pracy na etacie naprawdę się opłacało... dopóki byli klienci. Jednak od jakiegoś czasu klienci jakby nie wiedzieli o jego istnieniu. Dotychczasowe projekty niemal pokończone, a tu ni widu ni słychu nowych. Co z czynszem za wynajmowany lokal? Co z ZUSem, który trzeba zapłacić? I co z pensją dla zatrudnionych programistów?

Bruno jest jednak bystry. "Przyciągnę do siebie kasę!" postanowił, zachwycony swoją pomysłowością. Tak oto zaczął codziennie afirmować, że ma mnóstwo zleceń. Wyobrażał sobie, jak omawia z chłopakami kolejne tematy, jak rozdziela zadania. W jego głowie telefon się urywał i codziennie przychodziły dziesiątki maili - praca, praca praca. Będą zlecenia, będzie i kasa.

Krótko potem pojawiała się pierwsza zainteresowana współpracą osoba, chwilę potem następna. Miesiąc później naszym szanownym programistom dym leciał spod kopuł. Nie wyrabiali się z projektami. W tym samym czasie mężczyzna, od którego wynajmowali biuro, radykalnie podniósł im czynsz. W rezultacie nowo zarobione pieniądze ledwo starczały na wszystkie opłaty.

Bruno był sfrustrowany. Co poszło nie tak? Przecież afirmował, jak należy i w zasadzie ma robotę, jak chciał, ale nadal nie ma kasy?...

Odpowiedź jest prosta? Bruno wcale nie afirmował tego, czego pragnął. Afirmował, coś co jego zdaniem jest drogą do osiągnięcia celu, a nie cel. A sprawa jest naprawdę nie do zbagatelizowania. Pomyśl tylko chwilę: jak mógłby czuć się Bruno, gdyby miał tyle pieniędzy, ile zapragnie? Co by wtedy robił? O czym by myślał?

Nasz bohater wziął się w garść i wyciągnął konstruktywne wnioski. W swoich wizualizacjach leżał więc na plaży, popijał drinka i uśmiechając się do siebie, rozmyślał o tym, w co zainwestować zgromadzone pieniądze. I to jest właściwe podejście!:)

Po dwóch trudnych miesiącach forsowania przed samym sobą nowych wyobrażeń, sytuacja w firmie się ustabilizowała. Bruno przeniósł biuro i zatrudnił kolejną osobę. Pół roku później cieszył się beztroskim urlopem w Madrycie.

Skup się tylko i wyłącznie na ostatecznym celu - resztą zajmie się Wszechświat.

(źródło zdjęcia: Zszywka.pl)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

środa, 20 listopada 2013

Dziś będzie o seksie c.d.


c.d.

ONA afirmowała i uskuteczniała swoje kolejne podboje. Nie pamiętam, ile dokładnie minęło od naszej poprzedniej rozmowy, gdy spotkałyśmy się ponownie.

ONA była wyraźnie odmieniona. Szczerzyła się non stop, jak głupi do sera.

- Co jest? Gadaj natychmiast!
- Ja pie****e, to się stało!
- Co się stało?
- Podziałała ta afirmacja! Dwa tygodnie temu!
- Rany! Genialnie! - wykrzyknęłam.
- Z Brzydalem!
- CO?!!!

ONA znała Brzydala (mam dyspensę na to określenie) od roku. Niestety nie mogę powiedzieć dużo więcej ponad to, że Brzydal był spokojnym facetem, bardzo kulturalnym (maniery starej daty), miłym i jednocześnie jakby nieco wystraszonym. Taki nieśmiały gentlemen. Widywali się dość często, ale nie prywatnie i ich znajomość była totalnie lakoniczna - w zasadzie wyłącznie kurtuazja.

ONA opowiadała o nim kilka razy. Bawił ją i dziwił, bo był totalnie inny od jej krótkoterminowych znajomych. W moich oczach to ONA mu się od początku podobała i fascynowała go, ale zachowałam te obserwacje dla siebie.

I znów muszę pominąć wiele intrygujących szczegółów i powiedzieć od razu, że dwa tygodnie temu - ku mojemu totalnemu zdziwieniu - poszli do łóżka, a następnego dnia rano, spełniły się afirmacje mojej koleżanki.

- I co, sex był idealny? - zapytałam, gdy już dotarły do mnie wszystkie informacje.

ONA popatrzyła gdzieś na bok i w dół.

- O matko! Nie wiem! Nie zastanawiałam się nad tym - była sama tym faktem zaskoczona. - Ale... ja już nie chcę sexu z nikim innym. Ja się chyba po raz pierwszy w życiu tak naprawdę zakochałam...

To prawda, ONA już od dawna jest w szczęśliwym związku. A nasz Pan "nieśmiały gentlemen" okazał się być prawdziwym ogierem:)



Na własnej skórze doświadczyłam tego nie raz, nie dwa: gdy wierzysz i podążasz za swoim celem, to rezultaty zawsze są sto razy bardziej zaskakujące i wspaniałe, niż same marzenia.

Pozdrawiam Was gorąco,
Endorfina

(źródło zdjęcia: Zszywka.pl)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

niedziela, 17 listopada 2013

Dziś będzie o seksie


Uwielbiam tę historię a jeszcze bardziej osobę, o której ta historia opowiada. Otrzymałam jednak bardzo rygorystyczne instrukcje co do jej opowiadania: żadnych szczegółów, żadnych imion, nawet żadnych pseudonimów. Tak więc naszą dzisiejszą bohaterkę będziemy nazywać po prostu ONA (nie mylić ze znanym rockowym zespołem, którego wokalistka jest obecnie blond jurorką:))

ONA jest osobą, którą najdelikatniej mówiąc można opisać jako kobietę wyzwoloną. Jej styl życia budzi kontrowersje w środowisku, w którym się porusza. Uwielbia sex... częsty, dobry, wciąż nowy, a więc wciąż z innym partnerem. W moich oczach jest zwyczajnie sobą - szczera do bólu, nikogo nie udaje i robi najbardziej zwariowane rzeczy, na jakie tylko ma ochotę (ze smutkiem muszę pominąć wszystkie najciekawsze kawałki na ten temat).

W swoich erotycznych podbojach ONA wciąż nie znalazła stu procentowej satysfakcji (choć nieustannie szukała i wciąż poszerzała swoją wiedzę na ten temat).

- No już nawet stosuję te twoje afirmacje - przyznała.
- No i co sobie wyobrażasz? - dociekałam z wypiekami na twarzy.

ONA opowiedziała mi wszystko z najpikantniejszymi szczegółami (powinna chyba pisać powieści erotyczne:)), po czym posmutniała. To była niewielka zmiana, a jednak zauważalna.

- Ale czemu się teraz dołujesz? - zapytałam.
- Bo nie wiem, jak to sobie wyobrazić.
- O, kochana, ja wyobraziłam to sobie perfekcyjnie!
Roześmiałyśmy się obie.
- Tak, ale ja tego nie czuję. No wiesz, zadaję sobie to pytanie, jak bym się wtedy czuła, ale za nic w świecie się tak nie czuję.
- Hmm... - potrzebowałam chwili do namysłu.

Są w takich przypadkach dwie metody, które osobiście sprawdziłam: podzielić swój cel na mniejsze cele i wizualizować pierwszy mniejszy (raczej nie możliwe w tym przypadku), albo znaleźć inną wizualizację tego samego celu.

- A co byś czuła następnego ranka po? - to było pierwsze, co mi przyszło do głowy.
- Jak to? Chciałabym jeszcze! - zachichotała.
Widziałam, że jednocześnie zaczęła się nad tym zastanawiać.
- Kurcze, chyba latałabym po kuchni śpiewając i robiąc tosty, jak na amerykańskich filmach.
- Bingo! Poczujesz ten stan?
- Tak... to chyba mogę sobie wyobrazić...

C.D.N.



(źródło zdjęcia: nieznane)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

sobota, 16 listopada 2013

Proste ćwiczenie na dziś


Śniło mi się, że goni mnie lew...

Jak skończyłby się ten sen, gdyby przyśnił się Tobie?

Jak sądzisz, co to zakończenie może znaczyć? Co mówi o Tobie?



Miłej zabawy w odkrywanie samych siebie! :)



 (źródło zdjęcia: Zszywka.pl)


pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

środa, 13 listopada 2013

Najlepsza wersja Ciebie


Jakoś tak się przyjęło, że życie na pół gwizdka jest ok. Nie zdążysz dokończyć jednej rzeczy, a już zaczynasz następną. Nie zdążysz nacieszyć się jednym prezentem, a już wyczekujesz następnego. Ledwo rozpakowałeś jedne zakupy, a już chcesz jechać po kolejne.
Gdzieś się spieszysz i to jest normalne, bo wśród spieszących się ludzi, jesteś "swojakiem". Jesz trochę zdrowo, ćwiczysz prawie regularnie i kochasz niemal zupełnie.

Olśnienia doznajesz w dniu swoich urodzin, gdy okazuje się, że lat na karku coraz więcej a wyjątkowych wspomnień coraz mniej. Marnuje się Twój potencjał w tym wszystkim, co robisz na pół gwizdka. Przeżywasz swoje życie połowicznie.

I choć nie zmienisz przeszłości, dziś możesz zacząć wszystko od nowa. Stań się najlepszą wersją siebie samego. Bądź taki dla innych, bądź taki dla siebie. Tylko najlepsza wersja Ciebie osiąga najlepsze rezultaty, największą radość, całkowite szczęście. Przeżyj resztę życia, oddychając pełną piersią i wykorzystuj to wszystko, co jest w Tobie niepowtarzalne.



(źródło zdjęcia: Zszywka.pl) 

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli
 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Bańka mydlana


Dwa lata temu, tego dnia cudem uniknęliśmy ukamienowania naszego auta. Mieliśmy jechać do restauracji na Placu Konstytucji, jednak w ostatniej chwili Krzysiek stwierdził, że ma ochotę zjeść coś innego. Obraliśmy więc nowy cel. W lokalu wisiały telewizory. Wiadomości na żywo. Zamarłam w widelcem w dłoni. "Demonstranci" wyrywali kostkę brukową i rzucali w samochody - dokładnie na parkingu, gdzie planowaliśmy stanąć. (I jak tu nie wierzyć, że Wszechświat, Los, Bóg - nazwij to, jak chcesz - nas chroni?...)

Rok temu nie braliśmy już samochodu i wyszliśmy z domu dużo później. Było wyjątkowo ciepło. Mieliśmy nadzieję, że wieczorową porą będzie już spokojnie. Pomyłka. Musieliśmy szybkim krokiem przemierzać boczne uliczki, by ukryć się przed rozjuszonym tłumem. Raz po raz mijały nas radiowozy na sygnale.

W tym roku - naszym zdaniem - upatrzyliśmy sobie bezpieczne miejsce spaceru. Wydawało by się, że jedyne, co może nam przeszkadzać, to zimno. A jednak nie... Przed jedną z knajp stał włączony telewizor i tłum gapiów. Znów wiadomości na żywo i znów zamieszki na naszej drodze. Musieliśmy szybko zawracać.

Smutną miałam refleksję. Milcząc, przez okna zaglądałam do kawiarń i restauracji. W każdej komplet. I dobrze. Tak powinno być. Tak powinno się świętować niepodległość - z rodziną, z przyjaciółmi, jedząc, pijać, bawiąc się... Nie zdążyłam dokończyć tej myśli, gdy nagle moim oczom ukazała się wielka bańka mydlana. Wyłoniła się powoli z mroku. Powolutku obracała się wokół siebie. Zmieniała kształt i przybliżając się do światła latarń, przybierała przeróżne barwy. I ja i Krzysiek stanęliśmy osłupieni i totalnie zauroczeni tym widokiem. A bańka na kilka sekund zatrzymała się pomiędzy nami, nieco wyżej niż nasze głowy, jakby chciała w całej okazałości ukazać nam swoje piękno. Nie mogłam oderwać oczu. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, miałam wrażenie, że bańka wybrała właśnie nas.
Chwilę potem przepłynęła koło nosa jakiegoś mężczyzny, którzy również przerwał spacer i uśmiechał się do bańki, jak małe dziecko. Potem pękła.

Rozejrzałam się dookoła. W bocznej uliczce stała autorka tych mydlanych cudów i kilka osób, zafascynowanych, jak my. "Zobacz - powiedziałam do Krzyśka - jak niewiele było trzeba, by zmienić nastrój tych wszystkich ludzi... To jest zupełnie inna energia niż >>tamta<<."

Im więcej będzie takiej energii, tym mniej będzie >>tamtej<<. Tylko dobrem da się wyprzeć zło. Ale jeżeli my tego dobra nie czynimy, to dlaczego liczymy, że tamci "źli" je nagle uczynią?

I co mi tam - niech to nawet zabrzmi nadęto i patetycznie: odpowiedzialność za Twój kraj zaczyna się od odpowiedzialności za Twoje wybory. Za jaką energią zamierzasz więc podążać?



 (źródło zdjęcia: yunphoto.net)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli
 

niedziela, 10 listopada 2013

Love To Be Loved



To było chyba siedem lat temu. Mój ówczesny związek nie miał się za dobrze. Pracowałam ciężko, by być samodzielną dziewczyną i coś komuś udowodnić. Miałam bardzo stresującą i wymagającą posadę. Swoje największe marzenia zakopałam gdzieś głęboko, żeby nie przypominały mi za dnia i w nocy, że coś jest nie tak z moim życiem. Nie byłam szczęśliwa.

Miałam wtedy przyjaciela - Tomka. Gdy było nam źle, gdy czuliśmy się samotni, wystarczył jeden telefon, by tej samotności zaradzić. Nie raz zdarzyło nam się spotykać późno w nocy, by gnać samochodem gdzieś przed siebie... w ciszy lub rozmawiając... Mogliśmy na siebie liczyć i jedno drugiemu nie pozwoliło czuć się opuszczonym przez wszystkich. Gdy zerwałam swoje zaręczyny, Tomek przyjechał do mnie aż do Krakowa (gdzie wtedy mieszkałam), tylko po to, by złagodzić to najgorsze na świecie uczucie, że nie ma nikogo obok mnie... A ja ugotowałam dla niego obiad, ponieważ nikt nigdy nie ugotował obiadu specjalnie dla niego...

Dokładnie pamiętam tą jedną noc. Pędziliśmy Toyotą, nie zważając na sygnalizację świetlną i ograniczenia prędkości. Jak zwykle z głośników płynęła muzyka. Tej nie znałam, ale zachwyciła mnie i przeniknęła na wskroś. Tomek wyjął płytę z odtwarzacza i dał mi ją w prezencie, ponieważ była to najważniejsza płyta w jego życiu. Powiedział, że teraz powinna służyć właśnie mi. To był Peter Gabriel - "Us"...

Przesłuchałam ją setki, a może i tysiące razy... w szczęściu i w smutku...

Wychwalam Wszechświat za Petera, bo nikt nie potrafi powiedzieć tylu prawdziwych rzeczy o ludziach w taki piękny sposób... i za Tomka, za to, że nie pozwolił mi byś samotną.

Tak niewiele potrzeba, by zrobić tak wiele.



 (źródło zdjęcia: Zszywka.pl)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

czwartek, 7 listopada 2013

Pani Teresa


Teresa pracowała w sklepie z ekskluzywnym zagranicznym gospodarstwem domowym. Dobrze jej szło jako sprzedawcy. Lubiła nowoczesny design i chętnie szerzyła wyczucie stylu wśród swoich klientów. Lubiła też swoje koleżanki i szefa.

Półtora roku po jej zatrudnieniu sklep zmienił lokalizację - był teraz bliżej centrum miasta, miał piękną witrynę i przyciągał znacznie więcej osób. Teresie przybyło więc pracy. Odwiedzali ją już nie tylko świadomi konsumenci, ale też cała masa przypadkowych przechodniów, którzy chcieli sobie "tylko popatrzeć".

Entuzjazm Teresy stopniowo przygasał. Z każdym dniem przestawała być iskierką i mistrzem sprzedaży, aż któregoś dnia złapała się na tym, że w myślach psioczy na wchodzących do sklepu "oglądaczy". Co się stało z jej "każdy klient to szansa"?...

Poprosiła o radę kogoś, kogo uważała za osobę modrą. Otrzymała dwa zadania do wykonania:

1. Miała zastanowić się, co jej zachowanie mówi o niej samej.
2. Gdy zjawiał się "oglądacz", miała powiedzieć do niego w myślach: "cieszę się, że pan/pani tu jest" oraz wyobrazić sobie, że ta osoba coś kupuje.

Teresa jest inteligentna i otwarta na zmiany, więc szybko poradziła sobie z "pracą domową". Wykonując ćwiczenie numer jeden, odkryła, że jest sfrustrowana. Miała coraz więcej zajęć a od dawna nikt jej nie docenił, nie dostała też podwyżki. Postanowiła nie zostawiać tak tego i porozmawiać z szefem. Był nieco zaskoczony jej otwartością, ale przyznał, że ma rację i chyba jest to właściwy moment, by mianować ją managerem. Dzięki temu on będzie miał mniej obowiązków, a ona mniej czasu będzie spędzać z "oglądaczami". Podwyżka była kwestią oczywistą. Rozwiązanie to przyniosło obu stronom wymierne korzyści.

Zadanie numer dwa wymagało większej dyscypliny, ale i tu Teresa dała z siebie sto procent. Zwieńczeniem jej starań był przypadek pewnego niezbyt rokującego pana, którego potraktowała jak najlepszego klienta na świecie. Pan nie bardzo chciał rozmawiać, zarzekał, że tylko ogląda. Teresa traktowała go jednak jak kogoś, kto zostawił u niej tysiące złotych.
Trzy dni później ten sam Pan zjawił się ogolony i w garniturze i wykupił sprzęt kuchenny za równowartość kilku średnich krajowych pensji.

... A co mówi o Tobie Twój stosunek do ludzi?...



 (źródło zdjęcia: Stylowi.pl)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

środa, 6 listopada 2013

Płeć aniołów


Pewnego dnia do galerii, gdzie pracuję, weszła młoda babeczka. Miała pewnie niewiele więcej lat niż ja, a więc tak, była młoda:) Szukała skromnego obrazka z aniołem - to miał być prezent na chrzest. Wskazałam jej urocze deseczki z wizerunkami aniołów. "Są tworzone specjalnie dla dzieci, więc będą się im zwyczajnie podobać" dodałam.

Pani obejrzała wszystkie, ale minę miała nietęgą. "A nie ma jakiś z mężczyzną?" zapytała. Nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi. "No bo tu wszystkie anioły to kobiety, a tak naprawdę, to przecież są mężczyźni" wyjaśniła mi.

Oniemiałam. I jak zareagować? Ona mówi zupełnie poważnie! Szybko przewertowałam swój mózg w poszukiwaniu sprawdzonych rozwiązań. Może powinnam jej przytoczyć to, czego uczyłam się na studiach teologicznych?... Ona najwyraźniej jest katoliczką, ale nie wie tych rzeczy... Skąd u niej takie przekonanie?...

Założenie mam jednak takie, że galeria nie jest moim polem działań w temacie uświadamiania kogokolwiek, więc odpuściłam pierwotną myśl o wyjaśnianiu zagadnienia płci aniołów. Postanowiłam obrócić wszystko w żart.

"Powinnyśmy spytać o to kogoś, kto widział anioła, ale w tej kwestii to ja już nie pomogę" zaśmiałam się. Pani niechętnie uniosła kąciki ust, podziękowała i wyszła, by dalej szukać anioła męskiego.

Nie zdradzę Wam, jakie miałam refleksje po tym wydarzeniu. Niech każdy z Was sam się nad tym chwilę zastanowi.

Trzymajcie się pozytywnie!



 (źródło zdjęcia: livingwithgod.org)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

wtorek, 5 listopada 2013

Troszeczkę zboczona


Pod tym względem jestem troszeczkę zboczona... Lecz muszę rozczarować tych, którzy liczyli, że zdradzę tu swoje perwersyjne upodobania erotyczne:) Nie, o seksie nie będzie.

Opowiem o innym moim zboczeniu - o wnikliwym selekcjonowaniu wszystkiego, co czytam, oglądam i czego słucham.

Nie zabierzecie mnie do kina na film sensacyjny, o czymś mocniejszym nie chcę mi się nawet gadać. Nie czytam gazet codziennych ani tym bardziej internetowych serwisów informacyjnych. Nie słucham też zamulającej, ani agresywnej muzyki.

Zawsze myślę w ten sposób: te dwie godziny filmu, już nigdy się nie powtórzą. Jak chcę spędzić ten czas? Jak chcę się wtedy czuć? Czym chcę się napełnić? (zazwyczaj przy filmach pragnę napełniać się jakimś pysznym trunkiem, ale my tu nie o tym:))

Nie czytam wiadomości, bo nie spodziewam się tam żadnych dobrych nowin, a chcę skupiać uwagę na tym, co pozwoli mi się czuć lepiej i w konsekwencji żyć lepiej, a nie gorzej.

Kwestia muzyki jest więc oczywista. W moim mniemaniu muzyka (nie każda, rzecz jasna) to jeden z najpiękniejszych przejawów ludzkiego ducha. Muzyka pozwala osiągać flow! Bardzo starannie dobieram więc to, co leci z głośników w moim mieszkaniu. Wedle potrzeby piosenki mnie kołyszą, rozweselają, dają "powera". Gdy mam mało energii, na dworze leje i nie specjalnie pałam entuzjazmem do zmywania naczyń, nie słucham "smutów" - włączam coś odjazdowego i nieco szalonego. No i jeszcze teksty... W kwestii tekstów piosenek też jestem zboczona. Muszę wiedzieć "o czym" jest utwór, jak tekst jest głupi, to go nie słucham:)

Nie musisz podzielać moich przekonań na ten temat, ale będzie mi miło, jeżeli choć chwilę zastanowisz się nad tym tematem.

Dobrego dnia dla wszystkich!



(źródło zdjęcia: nieznane)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

poniedziałek, 4 listopada 2013

Z dystansu


Jak to jest, że łatwo udzielać rad innym, a gdy sami mamy życiową zagwozdkę, nie wiemy, co robić? Sprawa jest prosta - chodzi o dystans. Mówi się, że to, co z bliska wydaje się całym światem, z daleka jest tylko łebkiem od szpilki.

Nabierz dystansu do spraw, które Cię trapią. Jestem pewna, że szybko znajdziesz rozwiązania.



 (źródło zdjęcia: nieznane)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

niedziela, 3 listopada 2013

J*b w łeb


Od lat próbujesz. Idzie powoli, czasem, jak po grudzie. W zasadzie niewiele się zmieniło. Wciąż to samo. Przyzwyczaiłeś się, do tego: Twoją codziennością nie jest już problem, ale rozwiązywanie tego problemu. A więc rozwiązujesz i rozwiązywanie stało się celem, a nie środkiem do celu. A problem wciąż jest i jest...

To historia również o mnie. Nawet nie wiem, kiedy przyzwyczaiłam się do posiadania pewnych życiowych kłopotów. Spojrzałam ostatnio na datę w kalendarzu i aż zakuło mnie w serce. To już tyle trwa?! Nie do wiary!

Czas spojrzeć sobie prosto w oczy i zapytać: Marta, czy wykorzystałaś wszystkie dostępne metody, by ten problem rozwiązać? No... w sumie nie... No to do dzieła, kobieto! J*b w łeb, kopa w d**ę i do roboty! (nie ma to jak skuteczna motywacja:))

Czas zrobić wszystko, co w mojej mocy. Czas wykorzystać każdą możliwość i szansę. A najwspanialsze jest to, że gdy tylko zaczynam ich szukać, znajduję.



(źródło zdjęcia: nieznane)

sobota, 2 listopada 2013

Piekła nie ma


Nie uznaję tradycji. W zasadzie żadnej. Gdy stykam się z jakąś, pytam siebie, o co w niej chodzi? Dlaczego jest taka, a nie inna? Kto to wymyślił? Może to tylko moja przekorność albo wrzeszczący indywidualizm, a może lubię robić rzeczy z pełną świadomością... Jak znam siebie, to jest to miks tych składników:)

Nie jeżdżę więc na groby na Wszystkich Świętych. Bo niby "o czym" jest to święto? W założeniu miał to być dzień radosny i dający nadzieję. W niebie jest masa świętych, których uświęcił Bóg, a więc jest i dla nas szansa, że jak nawet sami z siebie nie będziemy świętymi, to oni się za nas wstawią. No a potem przechodzimy do Dnia Zadusznego, gdy - napełnieni tą nadzieją - modlimy się za naszych bliskich zmarłych, żeby i oni dostąpili świętości (choć to może i za dużo powiedziane - by dostąpili łaski zbawienia).

Ale ja w to wszystko nie wierzę. Dlaczego ktoś, kto zmarnował swoje życie, liczy na to, że potem będzie lepiej? Czy dusza jest inna na ziemi, a inna w świecie niematerialnym, który chrześcijanie nazywają Niebem? Kto kogo tak naprawdę osądza - za życia i po śmierci? Na kim spoczywa odpowiedzialność, za nas samych Tu i Tam?

Nie uczą tego na fizyce w szkole, ale wiedz, że tak naprawdę mało jest materii w tym, co uważamy za materialne. Rzeczy są w większości puste. Nasz namacalny świat jest więc bardzo mały, choć jesteśmy tak nim zahipnotyzowani, że wydaje nam się jedynym dowodem na wszystko, wydaje się jedynym, co prawdziwe. Lecz co tak naprawdę wypełnia nasze ciało, nasze otoczenie, całe galaktyki? Może to Duch?...

W moich oczach, po śmierci naszego ciała, Duch zrzuca swą niewielką materialną powłokę i żyje dalej w wymiarze lub świecie (kwestia nomenklatury) niematerialnym, bez tych wszystkich cielesnych i materialnych perspektyw widzenia rzeczywistości. Czy kończy się więc jego rozwój i wzrost? Czy w niematerialnym świecie może być oceniany i osądzany za to, że nie przestrzegał "reguł" obowiązujących w świecie materialnym?...

Każda odpowiedź na te pytania jest w Tobie. Ja swoje odpowiedzi już znalazłam. Nie musisz się ze mną zgadzać, choć przyznaję, chciałabym, byś żyła bez strachu o to, co będzie po śmierci, byś żyła radością z tego, że jesteś tu i teraz.



 (źródło zdjęcia: nieznane)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

Może Ci się spodobać