poniedziałek, 11 listopada 2013

Bańka mydlana


Dwa lata temu, tego dnia cudem uniknęliśmy ukamienowania naszego auta. Mieliśmy jechać do restauracji na Placu Konstytucji, jednak w ostatniej chwili Krzysiek stwierdził, że ma ochotę zjeść coś innego. Obraliśmy więc nowy cel. W lokalu wisiały telewizory. Wiadomości na żywo. Zamarłam w widelcem w dłoni. "Demonstranci" wyrywali kostkę brukową i rzucali w samochody - dokładnie na parkingu, gdzie planowaliśmy stanąć. (I jak tu nie wierzyć, że Wszechświat, Los, Bóg - nazwij to, jak chcesz - nas chroni?...)

Rok temu nie braliśmy już samochodu i wyszliśmy z domu dużo później. Było wyjątkowo ciepło. Mieliśmy nadzieję, że wieczorową porą będzie już spokojnie. Pomyłka. Musieliśmy szybkim krokiem przemierzać boczne uliczki, by ukryć się przed rozjuszonym tłumem. Raz po raz mijały nas radiowozy na sygnale.

W tym roku - naszym zdaniem - upatrzyliśmy sobie bezpieczne miejsce spaceru. Wydawało by się, że jedyne, co może nam przeszkadzać, to zimno. A jednak nie... Przed jedną z knajp stał włączony telewizor i tłum gapiów. Znów wiadomości na żywo i znów zamieszki na naszej drodze. Musieliśmy szybko zawracać.

Smutną miałam refleksję. Milcząc, przez okna zaglądałam do kawiarń i restauracji. W każdej komplet. I dobrze. Tak powinno być. Tak powinno się świętować niepodległość - z rodziną, z przyjaciółmi, jedząc, pijać, bawiąc się... Nie zdążyłam dokończyć tej myśli, gdy nagle moim oczom ukazała się wielka bańka mydlana. Wyłoniła się powoli z mroku. Powolutku obracała się wokół siebie. Zmieniała kształt i przybliżając się do światła latarń, przybierała przeróżne barwy. I ja i Krzysiek stanęliśmy osłupieni i totalnie zauroczeni tym widokiem. A bańka na kilka sekund zatrzymała się pomiędzy nami, nieco wyżej niż nasze głowy, jakby chciała w całej okazałości ukazać nam swoje piękno. Nie mogłam oderwać oczu. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, miałam wrażenie, że bańka wybrała właśnie nas.
Chwilę potem przepłynęła koło nosa jakiegoś mężczyzny, którzy również przerwał spacer i uśmiechał się do bańki, jak małe dziecko. Potem pękła.

Rozejrzałam się dookoła. W bocznej uliczce stała autorka tych mydlanych cudów i kilka osób, zafascynowanych, jak my. "Zobacz - powiedziałam do Krzyśka - jak niewiele było trzeba, by zmienić nastrój tych wszystkich ludzi... To jest zupełnie inna energia niż >>tamta<<."

Im więcej będzie takiej energii, tym mniej będzie >>tamtej<<. Tylko dobrem da się wyprzeć zło. Ale jeżeli my tego dobra nie czynimy, to dlaczego liczymy, że tamci "źli" je nagle uczynią?

I co mi tam - niech to nawet zabrzmi nadęto i patetycznie: odpowiedzialność za Twój kraj zaczyna się od odpowiedzialności za Twoje wybory. Za jaką energią zamierzasz więc podążać?



 (źródło zdjęcia: yunphoto.net)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Może Ci się spodobać