niedziela, 10 listopada 2013

Love To Be Loved



To było chyba siedem lat temu. Mój ówczesny związek nie miał się za dobrze. Pracowałam ciężko, by być samodzielną dziewczyną i coś komuś udowodnić. Miałam bardzo stresującą i wymagającą posadę. Swoje największe marzenia zakopałam gdzieś głęboko, żeby nie przypominały mi za dnia i w nocy, że coś jest nie tak z moim życiem. Nie byłam szczęśliwa.

Miałam wtedy przyjaciela - Tomka. Gdy było nam źle, gdy czuliśmy się samotni, wystarczył jeden telefon, by tej samotności zaradzić. Nie raz zdarzyło nam się spotykać późno w nocy, by gnać samochodem gdzieś przed siebie... w ciszy lub rozmawiając... Mogliśmy na siebie liczyć i jedno drugiemu nie pozwoliło czuć się opuszczonym przez wszystkich. Gdy zerwałam swoje zaręczyny, Tomek przyjechał do mnie aż do Krakowa (gdzie wtedy mieszkałam), tylko po to, by złagodzić to najgorsze na świecie uczucie, że nie ma nikogo obok mnie... A ja ugotowałam dla niego obiad, ponieważ nikt nigdy nie ugotował obiadu specjalnie dla niego...

Dokładnie pamiętam tą jedną noc. Pędziliśmy Toyotą, nie zważając na sygnalizację świetlną i ograniczenia prędkości. Jak zwykle z głośników płynęła muzyka. Tej nie znałam, ale zachwyciła mnie i przeniknęła na wskroś. Tomek wyjął płytę z odtwarzacza i dał mi ją w prezencie, ponieważ była to najważniejsza płyta w jego życiu. Powiedział, że teraz powinna służyć właśnie mi. To był Peter Gabriel - "Us"...

Przesłuchałam ją setki, a może i tysiące razy... w szczęściu i w smutku...

Wychwalam Wszechświat za Petera, bo nikt nie potrafi powiedzieć tylu prawdziwych rzeczy o ludziach w taki piękny sposób... i za Tomka, za to, że nie pozwolił mi byś samotną.

Tak niewiele potrzeba, by zrobić tak wiele.



 (źródło zdjęcia: Zszywka.pl)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

2 komentarze:

  1. Co za wspaniała inicjatywa blogowa! I historia niezwykle wzruszająca...
    Z pewnością będę zaglądać tutaj często, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa:) Dokładam wszelkich starań, żeby było tu po co wracać. I będzie mi bardzo miło, jeżeli bloga polecisz innym. Może ktoś z Twoich znajomych potrzebuje inspiracji...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Może Ci się spodobać