sobota, 2 listopada 2013

Piekła nie ma


Nie uznaję tradycji. W zasadzie żadnej. Gdy stykam się z jakąś, pytam siebie, o co w niej chodzi? Dlaczego jest taka, a nie inna? Kto to wymyślił? Może to tylko moja przekorność albo wrzeszczący indywidualizm, a może lubię robić rzeczy z pełną świadomością... Jak znam siebie, to jest to miks tych składników:)

Nie jeżdżę więc na groby na Wszystkich Świętych. Bo niby "o czym" jest to święto? W założeniu miał to być dzień radosny i dający nadzieję. W niebie jest masa świętych, których uświęcił Bóg, a więc jest i dla nas szansa, że jak nawet sami z siebie nie będziemy świętymi, to oni się za nas wstawią. No a potem przechodzimy do Dnia Zadusznego, gdy - napełnieni tą nadzieją - modlimy się za naszych bliskich zmarłych, żeby i oni dostąpili świętości (choć to może i za dużo powiedziane - by dostąpili łaski zbawienia).

Ale ja w to wszystko nie wierzę. Dlaczego ktoś, kto zmarnował swoje życie, liczy na to, że potem będzie lepiej? Czy dusza jest inna na ziemi, a inna w świecie niematerialnym, który chrześcijanie nazywają Niebem? Kto kogo tak naprawdę osądza - za życia i po śmierci? Na kim spoczywa odpowiedzialność, za nas samych Tu i Tam?

Nie uczą tego na fizyce w szkole, ale wiedz, że tak naprawdę mało jest materii w tym, co uważamy za materialne. Rzeczy są w większości puste. Nasz namacalny świat jest więc bardzo mały, choć jesteśmy tak nim zahipnotyzowani, że wydaje nam się jedynym dowodem na wszystko, wydaje się jedynym, co prawdziwe. Lecz co tak naprawdę wypełnia nasze ciało, nasze otoczenie, całe galaktyki? Może to Duch?...

W moich oczach, po śmierci naszego ciała, Duch zrzuca swą niewielką materialną powłokę i żyje dalej w wymiarze lub świecie (kwestia nomenklatury) niematerialnym, bez tych wszystkich cielesnych i materialnych perspektyw widzenia rzeczywistości. Czy kończy się więc jego rozwój i wzrost? Czy w niematerialnym świecie może być oceniany i osądzany za to, że nie przestrzegał "reguł" obowiązujących w świecie materialnym?...

Każda odpowiedź na te pytania jest w Tobie. Ja swoje odpowiedzi już znalazłam. Nie musisz się ze mną zgadzać, choć przyznaję, chciałabym, byś żyła bez strachu o to, co będzie po śmierci, byś żyła radością z tego, że jesteś tu i teraz.



 (źródło zdjęcia: nieznane)

pozytywne myślenie; psychologia pozytywna; endorfiny; endorfina; inspiracje; motywacja; neurolingwistyka; NLP; podświadomość; prawo przyciągania; rozwój osobisty; techniki motywacyjne; motywujące teksty; inspirujące teksty; myśl pozytywni; afirmacja; cytaty; sentencje; złote myśli

2 komentarze:

  1. Szczerze? Czytając twój post odniosłam wrażenie, że uważasz, że będąc chrześcijaninem wierzącym i praktykującym nie można żyć inaczej niż w strachu, czy pod potężnym przymusem, czy rygorem nałożonym przez 'Wielkiego Brata'. Myślę, że to wszystko zależy od podejścia każdego człowieka jako osobnego indywiduum, a nie danej ideologii, czy religii.

    ps. Czy w ramach odrzucania tradycji nie obchodzisz świąt Bożego Narodzenia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że można żyć inaczej. Ten post nie jest dla ludzi, którzy żyją szczęśliwie i korzystają z dobrodziejstw danych przez - jak to określiłaś - "Wielkiego Brata". Wciąż jednak wiele jest takich interpretacji nauki chrześcijańskiej, które są dla ludzi krzywdzące. To mi się nie podoba. Sama tradycja Wszystkich Świętych jest piękna i naprawdę żałuję, że masa osób, które znam, tak tego nie celebruję. Ja nie jestem chrześcijanką. Nie obchodzę Bożego Narodzenia tak samo, jak Ramadanu czy świąt innych wyznań. Nie mówię, że są złe. Mówię, że w nie nie wierzę i mi się nie podobają. I wiem, że nie podobają się też wielu osobom, które nie odnalazły swojej duchowej drogi, a jednak żyją w strachu czy lenistwie, by żyć, tak, jak pragną. To głównie takim ludziom chcę coś powiedzieć. Nikogo nie zamierzam ani dowodzić od religii, ani nawracać. Jedynie Święta Wojna jest czymś, co budzi moją odrazę.
    A jeżeli mój post skłonił Cię do refleksji nad tym, jak Ty to wszystko traktujesz, to jestem z tego powodu radosna. I naprawdę życzę, byś żyła w pełni tym, w co wierzysz (o ile nie jest to Święta Wojna):)

    OdpowiedzUsuń

Może Ci się spodobać