piątek, 3 stycznia 2014

Potęga jednego pytania


Natalia miała problem. Pomimo wysokich zarobków, przed każdą kolejną wypłatą, jej konto świeciło pustkami. Pieniądze w jej rękach rozpływały się niczym woda cieknąca przez palce. Trwało to całe lata i niestety ostatnio przybrało na sile.

Natka była hojna, rozrzutna... uzależniona od zakupów. Nie przyznawała się do tego przed sobą, przed nikim innym oczywiście tym bardziej nie.

Problem Natalii "stworzy się" w dzieciństwie. Jej mama była bardzo, ale to bardzo oszczędna. Nie żyło im się biednie, ale dzieci dostawały tylko to, co niezbędne - wszystko inne było jedynie marzeniem. Buty pozostawały więc na nogach dopóki się totalnie nie zdarły i nie było mowy o żadnej nowej zabawce, skoro dziesięć innych leżało na półkach. Co więcej, jeżeli jedno dziecko dostawało coś nowego, drugie już nie, "bo na nie już nie starczyło". Natka czuła się z tego powodu źle, wyniosła więc z domu anty-przykład. Nie kupowanie było dla niej równoznaczne z biedą i poczuciem beznadziei i smutku. Odkąd zaczęła zarabiać, zaczęła więc kupować, by unikać przykrych doznań emocjonalnych.

Pierwszy porządny kop w dupę miał miejsce, gdy straciła pracę. Przez miesiąc nie mogła znaleźć niczego innego. Gotówka się kończyła, a konto oszczędnościowe... nie istniało. Natalia nigdy nie oszczędziła jakiejkolwiek kwoty.

Stało się jasne, że musi szybko zmienić swoje trzypokojowe mieszkanie na jakąś tanią kawalerkę. Gdy przyszło do pakowania, pojawiło się kolejne olśnienie. W szufladach i szafkach leżała cała masa rzeczy, które nigdy nie były nawet wyjęte z toreb - wszystko z metkami, a połowy tych gratów nawet nie pamiętała. "Po co ja kupiłam taką dziwaczną zieloną sukienkę?" zastanawiała się.

c.d.n.

 (źródło zdjęcia: Zszywka.pl)


pozytywne myślenie, psychologia pozytywna, endorfiny, endorfina, inspiracje, motywacja, neurolingwistyka, NLP, podświadomość, prawo przyciągania, rozwój osobisty, techniki motywacyjne, motywujące teksty, inspirujące teksty, myśl pozytywnie, afirmacja, cytaty, sentencje, złote myśli
 

2 komentarze:

  1. hmm zakupoholizm to straszna choroba psychiczna... bardzo trudno z niej wyjść podobnie jak z anoreksji czy alkoholizmu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm... Myślę, że łatwiej jednak poradzić sobie z zakupoholizmem, niż z anoreksją czy alkoholizmem. No i jest to przypadłość mniej wyniszczająca. Na szczęście żyjemy w czasach, w których psychologia i neurolingwistyka są tak dobrze rozwinięte, że z powodzeniem radzą sobie nawet z trudnymi przypadkami.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Może Ci się spodobać