czwartek, 20 lutego 2014

Jose




Jedna z moich ulubionych piosenek salsowych: LUIS ENRIQUE - Yo No Se Mañana (Nie znasz jutra)


Po rozstaniu ze Zbyszkiem wiedziałam już, czego chcę. Zbyt wcześnie rzuciłam się na ustatkowane życie przyszłej żoneczki i matki. Teraz przyszedł czas, by odreagować i zrealizować to, czego wcześniej nie mogłam.

Od dziecka kocham tańczyć. Przy Zbyszku mało było okazji, by to robić. Poczucie rytmu było mu obce, chęć władania parkietem - tym bardziej. Zdarzało się, że sama chodziłam na imprezy, ale nigdy mnie to do końca nie satysfakcjonowało. Marzyła mi się taneczna kultura i ogłada, świetnie prowadzący partner i ja jako cukierasek wirujący w blasku kolorowych świateł. I choć moja mama wspomina czasem, że po zerwaniu zaręczyn powtarzałam często, że jest mi ciężko, ja już tego nie pamiętam. W głowie utkwiło mi za to, jak po raz pierwszy poszłam na prawdziwą salsotekę - nie żadną latino potańcówkę, na salsotekę!

Tak spełniło się moje marzenie. Gdybym miała wymienić jeden moment swojego życia, gdy czułam, jak rozpiera mnie szczęście i poczucie wolności, wskazałabym właśnie na tamte chwile. Pragnęłam tańczyć na ulicach, tańczyć w domu, tańczyć, gzie się tylko da, śmiać się, poznawać ludzi i popijać alkohol. "Takie kubańskie życie" śmiał się mój przyjaciel. "Hmm... w zasadzie tak, tylko bez cygar" żartowałam.

Nie minęło wiele czasu, gdy poznałam... pół-Kubańczyka. Powiedzmy, że miał na imię Jose. O, rany! Ależ on mi wpadł w oko! Wydawało mi się, że to sam Pan Bóg wysuwa do mnie nogę, i że jedynym moim zadaniem jest za nią złapać.

Jose nie był tak rozentuzjazmowany, ale moja determinacja i znajomość kilku kobiecych sztuczek, przyniosły zamierzony efekt. Rozstaliśmy roześmianą i roztańczoną parą. Mogliśmy bawić się i gadać godzinami. Z tej perspektywy Jose był totalnym przeciwieństwem Zbyszka. Niestety był jego totalnym przeciwieństwem również z innej perspektywy - traktowania naszego związku serio. Zdecydowanie nie określiłabym go też mianem człowieka, na którym można polegać, i który szanowałby mnie tak, jak na to zasługiwałam. Jednak mój wyżej wspomniany przyjaciel, pewnego razu wylał mi na głowę kubeł zimnej wody. "Podłożyłaś mu się, więc na co teraz liczysz. Skoro nie miał okazji cię zdobyć, to dla niego żaden z ciebie wielki skarb" powiedział. Niestety miał sto procent racji.

Zaczął się okres rozstań i powrotów. Niesamowicie ciężko było zrywać z kimś, kto jest częścią Twojego radosnego świata, kto ma dokładnie tych samych znajomych, i kogo widzisz na imprezach kilka razy w tygodniu. Jednak mniej więcej osiem miesięcy wyniszczania naszego związku w ten sposób, doprowadziło do jego ostatecznego końca.

Naprawdę dużo czasu potrzebowałam, by dokładnie zrozumieć, gdzie popełniłam błędy. Pierwszy był oczywisty i wyraźnie wskazany przez mojego przyjaciela - podłożenie się. Zapamiętam to do końca życia: mądre dziewczynki się nie podkładają, jeżeli chcą stałego i głębokiego związku (bez wyjątków!). Druga porażka miała miejsce na linii moich prawdziwych oczekiwań. Powierzchownie chciałam tylko niezapomnianej zabawy, niekończącej się fiesty, ale w głębi serca pragnęłam kogoś, kto wypełni pustkę po Zbyszku, kto będzie stały w uczuciach i oddany, jak on. Jose bynajmniej mnie nie zwodził. Po prostu widział to, co "miałam na wierzchu" i tak też traktował naszą relację - jak dobrą zabawę, tylko i wyłącznie. Długo nie mogłam pojąć, czemu nie chciał przedstawić mnie swoim rodzicom, choć ja zrobiłam to bardzo szybko. Teraz wszystko jest jasne...

Nieco sponiewierana przez swoją głupotę, postanowiłam jednak wziąć się w garść, i w kwestii związków nie podejmować już spontanicznych decyzji. Wejście w kolejny, zajęło więc trochę czasu... Ale o tym opowiem w przyszłym tygodniu.



 (źródło zdjęcia: Zszywka.pl)




 pozytywne myślenie, psychologia pozytywna, endorfiny, endorfina, inspiracje, motywacja, neurolingwistyka, NLP, podświadomość, prawo przyciągania, rozwój osobisty, techniki motywacyjne, motywujące teksty, inspirujące teksty, myśl pozytywnie, afirmacja, cytaty, sentencje, złote myśli
 

1 komentarz:

Może Ci się spodobać